Akceptacja czy przeciwdziałanie?
"Lepiej dostać wsparcie bez słów, niż tysiące zbędnych rad"
- Damy radę, ty pierwsza, ruszaj! - słowa Seweryna rozlały się w powietrzu.
Popatrzyła na niego swoimi zielononiebieskimi oczami i ruszyła z pewnym mężczyzną za ogromną ciemnozieloną kurtynę. Odprowadził ją wzrokiem aż na sam środek sali, stanął pomiędzy łączeniem kurtyny i przyglądał się jej. Mężczyzna podał jej mikrofon do ręki i przełączył guzik na "ON". Uśmiechnął się do niej, choć wiedział, że tego nie zauważy.
Sędziowie jeszcze o nie mieli pojęcia co ich czeka, nie wiedzieli, że do Isy dołączy Seweryn.
Cały dzień szykowała się na ten wieczór, aby wyglądać jak najlepiej. Całe tygodnie tańczyła, pomimo aprobaty matki. Aż w końcu znalazła się w miejscu, którego tak wyczekiwała. Ubrała baletki, które dostała od Seweryna, do których idealnie dobrali sukienkę w kolorze brzoskwiniowym. Myślała, aby spiąć włosy w kok na czubku głowy, ale postanowiła zrobić wysoką kitkę, tak aby jej długie blond włosy spływały taflą na ramiona.
Czuła znajome szybkie bicie serca, ociężałość głowy, miękkie kolana.
- Witaj, przedstaw się i powiedz co będziesz tańczyć. - usłyszała twardy głos mężczyzny.
- Jestem Isabella Brzezińska, zatańczę klasykę, balet artystyczny, pomieszany z breakdancem.
- Ciekawie się zapowiada...więc zaczynaj.
Isabella obeszła dookoła salę przeznaczoną do występów, obliczyła kroki i punkty gdzie najdalej może się posunąć. Znów stanęła na środku sali i popatrzyła w kierunku operatora muzyki.
Powoli zaczęła lecieć piosenka Airplanes B.o.B-a. Rozpoczęła półobrotem z nogą w powietrzu, następnie delikatnie zakończyła obrót schyleniem się do dołu i kręceniem się w górę. Jej włosy pięknie falowały w powietrzu kiedy powoli robiła salto bez rąk a następnie ze stania na rękach szpagat i zejście na podłogę.
Seweryn wyczuł, że już czas aby wszedł idealnie w melodię i skoczył obok Isy, która już zmieniła styl. Oboje teraz wymiatali breakdance'a, a sędziowie jedynie patrzyli ze swoimi kamiennymi twarzami, na których o dziwo pojawiła się nutka zaskoczenia. Para zgrała się bardzo dobrze, ciężka praca dała owoc w postaci nienagannej choreografii. Gdy muzyka miała już się skończyć, Isa zrobiła swój popisowy skok na ramiona Seweryna z wygięciem do tyłu.
Stali teraz razem przed czteroosobowym składek jury, i czekali na werdykt, nad którym mocno dyskutowali.
- Wasz występ był dobry. Przedstawiła się nam tylko Isabella, więc nie wiem skąd ty się tu wziąłeś, chłopcze? - odezwała się starsza kobieta.
- Mieliśmy razem kilka dobrych choreografii, więc postanowiliśmy zrobić taki element zaskoczenia.
- I sądzisz, że ty również będziesz oceniany?
- Nie liczę na to. To Izzy zgłosiła się, nie ja.
- Więc nasz decyzja jest taka, iż dziewczyna nie jest przyjęta. Osoby niepełnosprawne w tym niewidome, niestety nie mają szans przejść do dalszych eliminacji.
- Nawet takie uzdolnione jak Isabella? Przecież widzieliście co ona potrafi? - Seweryn zaczął z wyrzutami bronić Isabellę.
- Panie.....? - kobieta wystawiła rękę.
- Urbanie. - odezwał się Seweryn.
- Tak więc, panie Urbanie... nie będzie pan mówił kogo będziemy przyjmować. Potrzebni są nam sprawni tancerze, nie niewidomi.
- Jest pani bezczelna! - krzyknął - To, że jest niewidoma oznacza, że nie może być pokazywana? Bo jest "beee?". Właśnie pokazała pani, jaka jest dojrzała... i sprawna.
- Spokojnie... nic się nie dzieje, przestań. - szepnęła Isabella.
Sędziowie zdumieli się po wypowiedzi Seweryna, który miał całkowitą rację. Spoglądali na niego z ukosa, patrząc i czekając aż znowu zabierze głos w obronie Isabelli, lecz nic takiego się nie stało. Położył dłoń w talii Izzy i ruszył z nią za kurtynę.
Nagle odwrócił się.
- Proponuję przejrzeć nagrane filmy z eliminacji z sierpnia 2013r. Może to coś da pani do zrozumienia, że nie znajduje się pani na odpowiednim stanowisku.
Seweryn znowu nie dostał odpowiedzi. Modlił się jedynie o to aby Isabella nie usłyszała jego ostatniej wypowiedzi. Zobaczył jak stała oparta o ścianę, widać było, że zależało jej, ale sama przyznała się że płakać nie będzie i słowa dotrzymała.
- Wracajmy do domu, nie ma sensu siedzenie tutaj. - zaproponował.
- Też tak sądze...Ale nawet ja przyznam, że nie zrobiłam żadnych błędów, wszystko poszło z planem... oprócz końca.
- Nie dołuj się. To nic nie da, nie znają cię, nie wiedzą co potrafisz. Będą żałowali.
- Skąd wiesz?
- Jestem tego pewien. Szkoda, że nie widziałaś ich min. Uśmiałabyś się! - uśmiechnął się do Izzy.
Przeszli przez drogę, aby szybciej dojść do auta, w którym już czekała jej matka. Oczywiście nie było mowy aby Seweryn mógł zostać podwieziony przez nią, jego duma by tego nie wytrzymała. Podeszli pod czarne bmv i pożegnał się z Isą. Pocałował j w policzek i ukradkiem spojrzał na jego matkę.
- No już wsiadaj... - z oburzeniem powiedziała matka.
- Nie dostałam się. - szybko odpowiedziała.
- Przykro mi. Czasem tak bywa, nie przejmuj się nimi. - spojrzała na Seweryna - No a ty już chyba się pożegnałeś, prawda?
- Jeszcze nie. - przyciągnął Isę do siebie i namiętnie cmoknął ją w usta.
- To się szybko skończy. - matka skrzywiła usta, coś na wyraz złośliwego uśmiechu.
- Przynajmniej nie przy mnie! Zachowujcie się!
- Pa. - odpowiedziała oschle Isa.
- Nara.
Idąc w stronę swojego mieszkania zastanawiał się czy nie przesadził z tym przy jej matce. Isa nie chce mieć z nią problemów, a teraz postawił ją w niezręcznej sytuacji. Ale jakby nie patrzeć są parą i nie powinna się jego wstydzić i ciągle ukrywać się.
Wszedł do mieszkania, które było czyste i zadbane odkąd Adam się wyprowadził po ostatniej kłótni.
Chwycił w dłoń długopis i brulion i zaczął pisać.
Było nam razem coraz lepiej. Dzień spędzony jedno bez drugiego nie miało sensu, było pozbawione ciebie i twojej wesołości. Dawałaś mojemu życiu tyle radości, że zapomniałem o tragicznej przeszłości.
I wkleił zdjęcie jak jechali autem, gdy Seweryn łaskotał Isę a ta wyginała się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję, za każdy komentarz :)
Pamiętaj, że to co piszesz, świadczy o Tobie.