Największy priorytet
Wypił kolejną kawę z automatu, już nawet nie liczył ile wyrzucił kubeczków do niebieskiego kosza stojącego obok ławki na której siedział. Minęła dopiero godzina, a w jego ciele każda komórka drżała i cierpiała obawiając się niepowodzenia operacji Isy. Nie wiedział jak przyjąłby wiadomość, że już nigdy nie odzyska wzroku. Teraz siedząc nie opodal jej płaczącej matki, wyciągnął z torby długopis i pamiętnik. Miał dwa dni na dokończenie wszystkiego co chciałby jej powiedzieć. Pragnie wyznać całą prawdę.
Jak się pewnie teraz domyślasz, Szymon i Aśka nie mieli tyle szczęścia co my. Szymon zginął na miejscu, a Aśka zmarła w drodze do szpitala.
Nie mogłem tego przeżyć, całe moje życie dosłownie runęło. Ciebie już nie było, moich przyjaciół nie było, a Adam wyszedł bez szwanku i wyjechał zarabiać. Aż pewnego dnia Adam odezwał się z wiadomością, że wie gdzie jesteś. Twoja ciotka mu powiedziała.
Teraz już wszystko wiesz. Byłaś okłamywana przez tyle lat, nikt nie chciał ci powiedzieć prawdy. Oprócz Tomka, ale on był niestety pod wpływem twojej matki.
Wiedz jedynie tyle, że przez dwa lata rozłąki, moja miłość do ciebie nadal jest żywa.
Teraz już wszystko wiesz. Byłaś okłamywana przez tyle lat, nikt nie chciał ci powiedzieć prawdy. Oprócz Tomka, ale on był niestety pod wpływem twojej matki.
Z dwóch zdjęć wybrał jedno na którym śmiali się do łez. Przewrócił kartkę, to miała być już ostatnia strona. I napisał...
Zamknął brulion i zaczął zastanawiać się nad tytułem tego pamiętnika. Nic nie przychodziło mu do myśli, dlatego odstawił go na wolne siedzenie obok. Matka Isy spojrzała na niego.
- Jak nas znalazłeś? - zapytała o dziwo spokojnym głosem.
- Teraz mam się tłumaczyć? - rzucił.
- Zrozum, nie chcę dla niej życia z tobą - powiedziała z godnością i dumą.
- Może niech sama wybierze? Jest dorosła - wstał - i mnie kocha. Po raz drugi się we mnie zakochała, nie jesteś silniejsza ode mnie.
- Zniszczysz ją! Jak dwa lata temu!
- Kobieto, ogarnij się! Kocham ją i nic to nie zmieni jak widać. Po dwóch latach znalazłem i nie puszczę!
- Co to jest? - pokazała n pamiętnik.
- Nie powinno panią to obchodzić. - rzucił ostro.
- Jeśli ją skrzywdzisz...
- Nie groź mi, to ty ją niszczysz.
- Ja? - powiedziała oburzona.
Seweryn stanął naprzeciw niej i uśmiechnął się złośliwie.
- To ty ją ograniczasz, nie pozwalasz jej robić tego co kochała!
- Ona musi się uczyć, a nie tańczyć jakieś wygibasy! Jest za młoda...
Jedna z pielęgniarek wyszła z sali operacyjnej. Była uśmiechnięta, co mogło mówić o tym, że z Isą jest wszytko w porządku. Za nią podążał lekarz, który podszedł do matki.
- Operacja się powiodła, było lepiej niż sądziliśmy wszyscy. Nie powinno być żadnych skutków ubocznych, poszło gładko - zwrócił się do Seweryna - Będziecie mogli ją zobaczyć za jakieś 30 minut gdy wydobrzeje.
- Kiedy będzie cokolwiek widziała?
- Za godzinę zdejmiemy jej opatrunki. Na początku pewnie będzie widziała jak z mgłą, ale później powinna was widzieć. Cieszymy się z wami. - uśmiechnął się i odszedł.
Seweryn ze szczęścia opadł na małą ławkę i trzymał głowę w dłoniach. Czuł, że łza biegnie po jego policzku i zaraz kapnie na jego buty. Jego radość była nie do opisania, wiedział, że jej matka siedzi i gapi się na niego ale jego już to nie obchodziło.
Nagle na korytarz wbiegł Tomek, podszedł do Seweryna, podał mu rękę i odwrócił się do matki.
- I jak?
- Jest dobrze, odzyskała wzrok. - powiedziała ucieszona.
- Ale wiesz co to oznacza, prawda? - powiedział ciszej, ale nie na tyle by Seweryn nie usłyszał.
- Cicho... - spojrzała na Sewka ale on patrzył w ziemię i udawał, że nie słyszy.
Na korytarz wyszedł lekarz i zaprosił wszystkich do pokoju, w którym leżała na łóżku Isa.
- Jak się czujesz? - zapytała szybko matka, tak by Seweryn nie był pierwszy.
- Jest dobrze, trochę mnie głowa boli. Jest Sewek?
- Jestem tutaj - złapał ją za rękę - Bardzo się cieszę, że operacja przebiegła bez problemów. - ucałował jej dłoń.
- Kochanie, będzie dobrze - uśmiechnęła się.
Oczy miała zabandażowane, było widać jedynie usta, które były suche od narkozy.
- Nie mogę się doczekać, aż cię zobaczę. - powiedziała do Seweryna. Matka z Tomkiem wymienili się spojrzeniami. - A to już z niecałe pół godziny! - była bardzo szczęśliwa.
Czas płynął im bardzo szybko, Isa ciągle była ciekawa kto zapłacił za operację, była bardzo wdzięczna temu człowiekowi. Bardzo chciałaby kiedyś w przyszłości oddać pieniądze tej osobie ale nie wiedziała kim ona jest. Nikt nie wiedział, oprócz Seweryna, który zachował to w tajemnicy.
- Ciekawe jak tam żyją szczeniaczki i Lila... - zapytała Isa.
- Są cudowne - odpowiedziała jej matka - Rosną jak na drożdżach.
- Ojej, nie mogę się doczekać aż je zobaczę! - była bardzo entuzjastycznie nastawiona.
- Są cudowne - odpowiedziała jej matka - Rosną jak na drożdżach.
- Ojej, nie mogę się doczekać aż je zobaczę! - była bardzo entuzjastycznie nastawiona.
~*~
Tomek wyszedł z pokoju aby dać trochę prywatności. Za nim podążała matka.
- Myślisz, że ona go pozna? - zapytała szeptem Tomka.
- To bardzo prawdopodobne... lekarz tak mówił.
- Zacznie obie przypominać...
- Nic na to nie poradzimy, nie możemy ciągle jej tak okropnie okłamywać. - oburzył się Tomek.
Matka popatrzyła na niego z ukosa. Tomek wyczuł jej tępy i zły wzrok ale nie zmierzał się tłumaczyć z tego co powiedział.
- Jesteś po jego stronie, tak? - zapytała wprost.
- Tak, bo on ma rację. Isa będzie wściekła i ucieknie.
- Nie mów tak. Może nie przypomni sobie.
- On jest częścią jej dawnego życia, i teraźniejszego. Obiecuję ci to, że kiedyś wszystko wyjdzie na jaw.
- Tak, dokładnie. - odezwał się Seweryn, który najwyraźniej stał, będąc niezauważonym. - Isa chciała z wami porozmawiać o jej osiemnastce.
- Ach, to dobrze. Wszystko już przygotowane. - powiedziała i znikła za drzwiami.
Po upływie kilku minut zjawił się lekarz aby zdjąć opatrunki. Kazał jej wygodnie usiąść a następnie odchylić głowę do tyłu. Wypełniła wszystkie rozkazy i czuła jak bandaże znikają z jej głowy.
Otworzyła oczy. Niby normalna rzecz, ale dla niej to była nadzieja na całe życie.
Widziała jakby mgła otuliła całe pomieszczenie wraz osobami będącymi w nim. Po chwili starań i wytrzeszczania oczu obraz robił się ostrzejszy. Widziała światło lampy, które tliło się delikatnie, następnie zielony kolor, a później czarny.
- Seweryn, gdzie jesteś? - zapytała go pomijając pytania lekarza, co się teraz z nią dzieje.
- Myślisz, że ona go pozna? - zapytała szeptem Tomka.
- To bardzo prawdopodobne... lekarz tak mówił.
- Zacznie obie przypominać...
- Nic na to nie poradzimy, nie możemy ciągle jej tak okropnie okłamywać. - oburzył się Tomek.
Matka popatrzyła na niego z ukosa. Tomek wyczuł jej tępy i zły wzrok ale nie zmierzał się tłumaczyć z tego co powiedział.
- Jesteś po jego stronie, tak? - zapytała wprost.
- Tak, bo on ma rację. Isa będzie wściekła i ucieknie.
- Nie mów tak. Może nie przypomni sobie.
- On jest częścią jej dawnego życia, i teraźniejszego. Obiecuję ci to, że kiedyś wszystko wyjdzie na jaw.
- Tak, dokładnie. - odezwał się Seweryn, który najwyraźniej stał, będąc niezauważonym. - Isa chciała z wami porozmawiać o jej osiemnastce.
- Ach, to dobrze. Wszystko już przygotowane. - powiedziała i znikła za drzwiami.
Po upływie kilku minut zjawił się lekarz aby zdjąć opatrunki. Kazał jej wygodnie usiąść a następnie odchylić głowę do tyłu. Wypełniła wszystkie rozkazy i czuła jak bandaże znikają z jej głowy.
Otworzyła oczy. Niby normalna rzecz, ale dla niej to była nadzieja na całe życie.
Widziała jakby mgła otuliła całe pomieszczenie wraz osobami będącymi w nim. Po chwili starań i wytrzeszczania oczu obraz robił się ostrzejszy. Widziała światło lampy, które tliło się delikatnie, następnie zielony kolor, a później czarny.
- Seweryn, gdzie jesteś? - zapytała go pomijając pytania lekarza, co się teraz z nią dzieje.
- Tutaj, skarbie. - ukląkł przed nią i trzymał rękę na kolanach.
Isa dostrzegła krótkie, blond włosy, i parę zamydlonych oczu wpatrujących się w nią. Rysów twarzy jeszcze nie mogła zobaczyć. Z minuty na minutę wzrok przybywał, a wraz z nim szczęście.
Spojrzała na niego a następnie na wszystkich i krzyknęła.
- Ja was widzę! - Dotknęła szczęki Seweryna, który zaraz ją przytulił.
- I nadal mnie kochasz? - zaczął żartować Seweryn.
- Kocham kocham... - szepnęła mu do ucha.
- Mamo! - przytuliła ją a następnie Tomka do którego powiedziała, że jest taki duży. - Chcę się spotkać z cała rodziną! - krzyknęła.
- Tak Isabello, dobrze.
- Dobrze, trzeba żeby odpoczęła, choć troszkę.
Wszyscy z pokoju wyszli pełni szczęścia. Tomek poszedł przodem, razem z lekarzem. Matka Isy zatrzymała Seweryna ale porozmawiać z nim.
- Mamo! - przytuliła ją a następnie Tomka do którego powiedziała, że jest taki duży. - Chcę się spotkać z cała rodziną! - krzyknęła.
- Tak Isabello, dobrze.
- Dobrze, trzeba żeby odpoczęła, choć troszkę.
Wszyscy z pokoju wyszli pełni szczęścia. Tomek poszedł przodem, razem z lekarzem. Matka Isy zatrzymała Seweryna ale porozmawiać z nim.
- Słuchaj, masz to - dała mu do ręki świstek papieru - I odczep się od mojej córki!
- Co to?
- Czek. Wiem, że to ty zapłaciłeś za operację, i nie zaprzeczaj. Bierz to i spadaj.
- To nic nie załatwi. Nie wezmę za nic!
- Nie będziecie razem! Nie pozwolę na to...
- Co to?
- Czek. Wiem, że to ty zapłaciłeś za operację, i nie zaprzeczaj. Bierz to i spadaj.
- To nic nie załatwi. Nie wezmę za nic!
- Nie będziecie razem! Nie pozwolę na to...
_____________________
Cześć :)
Przepraszam, że znowu opóźniłam kolejny rozdział, ale ostatnio mam dużo nauki :)
Niestety to już jeden z ostatnich rozdziałów ;/ Powoli będę kończyła, ale pomyślę nad następnym.
Może macie jakieś propozycje? :D