poniedziałek, 8 czerwca 2015

Never let me go...

Cześć :)

Dziś przychodzę do Was z zwiastunem mojego już trzeciego opowiadania pt." Never let me go", który znajduje się tutaj :
 http://never-let-me-go-by-isa.blogspot.com/



Zapraszam! :)

czwartek, 4 czerwca 2015

Rozdział XV

"Prawda boli tylko raz, kłamstwo za każdym razem kiedy je wspomnimy"


                    Po pięciu minutach spędzonych w zupełnej ciszy, zeszła na dół do kuchni, gdzie siedzieli Tomek i jej matka. Łzy nabrały się jej do oczu, kolana lekko załamały, a tysiące niewypowiedzianych pytań nie mogły się wydostać. Podeszła do dzbanka z kawą i nalała pełną szklankę napoju dolewając odrobinkę mleka. Odwróciła się i spojrzała matce w oczy.
- To prawda? - jedynie na tyle było ją stać.
- Nie wiem co on ci naopowiadał! - powiedziała ostrym tonem.
- Nie pogrążaj się... - Tomek odwrócił głowę w stronę matki.
- Powie mi ktoś jak było naprawdę? Czy ja mam wam to powiedzieć!
- Córuś... - zaczęła łagodnie ale gdy zobaczyła wściekły wzrok Isy, popatrzyła na podłogę - I co mam ci powiedzieć? Dobrze wiesz dlaczego go nienawidzę...
- Jednak to prawda, a ja mu nie wierzyłam.... Będzie lepiej jak jutro porozmawiamy, masz całą noc na wymyślenie nowej bajki!! - Isa jeszcze nigdy nie była tak wściekła na matkę.
- Ale Isa, poczekaj... - Tomek ją prosił.
Isa wzięła kubek kawy i ruszyła na górę do pokoju. Lili pobiegła za nią. Zamknęła drzwi na klucz i usiadła na łóżku. Prezenty walały się po całym pokoju, wszędzie były torebki, paczki, wina, a ona szukała wzrokiem jedynie jednego prezentu, który miała otworzyć po imprezie.
Znalazła.
Rozdarła błękitny papier i jej oczom ukazał się gruby brulion z wyraźnym napisem "W MOJEJ WSPOMNIEŃ GŁOWIE". Jej serce z wrażenia zadrżało, nie czekała dłużej i spojrzała na kolejną kartkę. Czytała i czytała, wiedziała, że on planował to już od dawna. Wiedział co będzie teraz czuła.
Łzy w końcu wylały się i biegł po jej policzkach, nosie i ustach. Ale nie zważała na to, ważna była treść. Zobaczyła ich wspólne zdjęcie na kręgielni, i doszło do niej że to co mówił Seweryn to bez wątpienia prawda, a ona miała jedynie wpajane kłamstwa od dawna, dlatego teraz tak trudno jej uwierzyć.
W ciągu kilku minut przeczytała tak wiele stron, na których Seweryn opowiedział jej jak wyglądało ich stare wspólne życie, a wszytko to dopełniały ich zdjęcia. Zwieńczeniem były słowa "Wiedz jedynie tyle, że przez dwa lata rozłąki, moja miłość do ciebie nadal jest żywa." 
Wzięła w ręce ostatnie najnowsze zdjęcia z nad morza i z pieskami. Obydwoje byli tak bardzo szczęśliwi, że nawet zdjęcie potrafiło tak doskonale to oddać. Przycisnęła pamiętnik do swoich piersi i wybuchła płaczem. Pomimo tylu opisanych sytuacji ona nic nie pamiętała. 
Chwyciła za telefon i zaczęła szukać numeru Seweryna. Nagle usłyszała szlochanie matki pod drzwiami.
- Isa proszę wpuść mnie, powiem ci wszystko...
- Wszystko? Czy tylko to że Seweryn jest kryminalistą? Jeśli co chcesz to mów.
- Bo on zawsze był ważniejszy... częściej z nimi spędzałaś czas niż w domu. Niby rozmawiałyśmy razem ale to nie był twój świat, bo oni byli nim. Może to nawet lepiej, że nie pamiętasz tego, bo nie przeżyłabyś śmierci dwójki przyjaciół... Aśki i Szymona. Aśka była dobrą dziewczyną ale ten Szymon... W ogóle całe towarzystwo nie podobało mi się jak się domyślasz, wiele razy mówiłam że Seweryn się skrzywdzi i zostawi ale ty by za nim w ogień poszła. Za wszystkimi...
       Po chwili usłyszała odgłos przekręcającego się klucza. Isa otworzyła drzwi na oścież.
- Nie pamiętam ich... mamo. Nie nie pamiętam.
- Dostałaś się do takiego projektu, kochałaś tańczyć, a ja ci to zabrałam - rozpłakała się - Wszystko ci zabrałam i uciekłam z tego świata. Był wypadek - zatrzymała się na chwilę - Z pogotowia zadzwonili do mnie, podobno Seweryn dał im numer kiedy był umierający. Słyszałam pierwsze oskarżenia, że byli pijani. I ja w to wierzyłam bardzo długo. Nie słuchałam Tomka i innych, każdemu narzucałam to w co ja chciałam wierzyć, a nie prawdę. Tomek rozmawiał z Sewerynem, powiedział mu, że to on cię ochronił swoim ciałem w aucie, i w to też nie mogłam uwierzyć, ale teraz widzę swój błąd. Byłam zaślepiona zazdrością i nienawiścią do niego...
- Mamo, resztę już znam...
- Nie nie znasz, jeżeli już mówię wszystkie swoje złe uczynki to wszystkie. Nakazałam wszystkim siedzieć cicho, a tobie gdy się dowiedziałam, że nie pamiętasz, a w dodatku nie widzisz, opowiedziałam bajkę o schodach, która była dla mnie najłatwiejsza. Tomek zgodził się, bo mu nakazałam. Nie wiń go.
- Ty jesteś winna, taka prawda. - wiedziała, że będzie jej smutno ale nie mogła mówić, że nic się nie stało i wszystko jest w porządku - Pokarzę ci coś.
Wyciągnęła brulion i pokazała jej zdjęcia. Jej matka znów wybuchła płaczem.
- Zawsze z nim byłaś bardziej szczęśliwa niż tutaj... A ja cię od tego ukryłam, myślałam, że tak będzie lepiej. I zrobiłam coś jeszcze gorszego... - jej głos się załamał - bo... chciałam zapłacić Sewerynowi za to żeby cię zostawił.
- Że co? Odbiło ci już kompletnie! I ii... i ty teraz oczekujesz, że ja ci się rzucę na szyję i będzie wszystko okej? Nie wcale tak nie będzie. - wstała z łóżka.
- Chciałam mu oddać pieniądze, bo to on zapłacił za twoją operację.
                      Isa była zszokowana tą wiadomością. Przecież on mówił, że dawca jest anonimowy.
Wyszła z pokoju zostawiając matkę samą. Na sukienkę ubrała skórzaną czarną kurtkę i ruszyła do drzwi wyjściowych. Zadzwoniła do Seweryna, którego numer już miała wyszukany wcześniej.
- Cześć. - powiedziała i się rozpłakała.
- Gdzie jesteś? - zapytał troskliwie.
- Siedzę na głazie, przyjdź do mnie. Nie chcę być sama. - opanowała już emocje.
- Zaraz będę.
Nie musiała długo czekać na niego, gdyż przechodził się po ulicach. Widząc jej przerażoną minę bał się o cokolwiek zapytać.
- Ciepła noc. - zaczął.
- Całkiem przyjemna. Chciałabym cię przeprosić i podziękować... za to wszystko co dla mnie zrobiłeś.
- Nie masz za co przepraszać i dziękować. - uśmiechnął się do niej.
- Jak mogę ci to wynagrodzić? - podeszła do niego i stanęła przed nim, tak że różnica wynosiła kilka centymetrów.
Seweryn nic nie odpowiedział tylko ją pocałował.
Isa włożyła rękę pod jego koszulkę i ściągnęła ją z niego. Lampa oświetliła jego tatuaże, które zaparły dech w piersiach Isy.
- Są piękne, blizny...
- Skąd wiesz, że to blizny? Nie widać ich...
- Teraz już wszystko wiem - odsunęła się od niego o krok. Dotknęła jego przedramienia, gdzie miał wytatuowane skrzydełko motyla. Praktycznie nie wyróżniał się pośród innych, ale ona je dostrzegła.
Ściągnęła kurtkę i uchyliła szelkę sukni, pod którą kryła się druga połowa motyla.
- Może i nie pamiętam cię, ale wiem, że musiałeś być kimś ważnym w moim poprzednim życiu, że zakochałam się w tobie drugi raz.
- Już nikt nie zabierze mi ciebie - oznajmił i nagle przyszedł mu do głowy pewien pomysł. - Chciałbym... - zaciął się, nie wiedział czy nie jest za wcześnie - Chciałbym cię prosić, czy wróciłabyś ze mną do Warszawy? Może nie mam willi i ogromnego ogrodu...
- Myślę, ze Lili powinno wystarczyć tyle podwórka ile masz. - uśmiechnęła się i pocałowała go w usta, tak jakby robili to pierwszy i ostatni raz.



_____________________

Cześć :)
I dobrnęliśmy do końca. Mam nadzieję, że opowiadanie się spodobało :) 
Już mam pewien pomysł na kolejne opowiadanie, ale chyba muszę sobie chwilę odpocząć od komputera, ze względu na stan zdrowia :) Przez problemy z głową, nie mogę długo siedzieć, a napisanie czegoś zajmuje chwilę czasu, nawet wtedy kiedy przychodzi mi pisanie z łatwością :)
Pozdrawiam Wszystkich gorąco!
Buziaki ;*

P.S. Jeżeli wena będzie silniejsza od bólu głowy, to jakoś skleję zwiastun kolejnego opowiadania i dodam nową notkę :)


wtorek, 2 czerwca 2015

Rozdział XIV

"Wspomnienia są darem, które z czasem zmieniają się w przekleństwo"



                Stała przed lustrem, zastanawiając się czy powinna ubrać czerwoną sukienkę i złote szpilki czy niebieską z czarnymi dodatkami. Nie wiadomo z jakiegoś powodu była smutna, chociaż nic nie stało się co by mogło wywołać jej smutek. Ten dzień miał być wspaniały, w końcu spotka swoją rodzinę, zobaczy ich na własne oczy. Gdy postanowiła złożyć czerwoną sukienkę pomyślała od razu czy Seweryn będzie nią zachwycony. Zależało jej aby wyglądać pięknie, dlatego postanowiła się pomalować, i jak na pierwszy raz bardzo dobrze jej poszło.
Zeszła po schodach do kuchni, gdzie koło nóg biegała Lila z młodymi psiakami, które po dłuższym utrzymaniu się na nogach, traciły równowagę i śmiesznie upadały.
Isabella, gdy pierwszy raz zobaczyła szczeniaki i Lilę była onieśmielona ich cudowną urodą. Sądziła, że są najpiękniejszymi psami na świecie. Co prawda wyobrażała sobie ich inaczej, tak jak wszystkich innych. Nie sądziła, że Seweryn jest aż tak przystojny, gdy pierwszy raz zobaczyła jego rysy twarzy, nie mogła uwierzyć w to co widzi.
                   W kuchni stał Tomek, ubrany w jeansowe spodnie i koszulę w kratkę. Nie daleko niego stała mama, która wlepiła wzrok w córkę.
- Wyglądasz ślicznie! - powiedziała zachwycona - Wszyscy będą ci zazdrościć!
- Oj mamo... dziękuję. - zaczerwieniła się.
- Uważaj żeby Seweryn nie porwał - zaśmiał się Tomek. - Nie będę bawił dzieci w tym wieku.
Isabella z Tomkiem zaczęli się śmiać, aż trzymali się za brzuch, zaś ich matka miała kamienną twarz. Zawsze robiła się dziwna, gdy rozmowa była o Sewerynie, nie mogła się do niego przyzwyczaić.
- Goście mają być za pół godziny. Dania są gotowe, tylko trzeba je wystawić, ale podobno Seweryn... miał wpaść, to ci pomoże - powiedziała matka z ironią.
- To, że go nie lubisz, nie oznacza że nie masz go nie szanować. - oznajmiła Isa - I nie życzę sobie, żebyś cokolwiek więcej mówiła na niego obraźliwego.
- Ja cię tylko przed nim chronię! - wykrzyczała.
- Nie musisz. On mi nic nie zrobi.
- To zły chłopak... - powiedziała szeptem.
- Mamo... - postawił się Tomek - Nie zepsuj tego dnia.
                           Isa skinęła głową w podziękowaniu Tomkowi za to że uciszył mamę i wyszła na pole. Z utęsknieniem czekała na Seweryna, a gdy zobaczyła czubek jego głowy aż podskoczyła z krzesła i ruszyła ku bramie.
- Cześć... Izzy jak ty pięknie wyglądasz! - wręczył jej 18 róż.
- Dziękuję, są piękne! - pocałowała go w policzek.
- Skarbie, życzę ci wszystkiego najlepszego! Mnóstwo pięknych chwil w twoim życiu i abyś zawsze była szczęśliwa! - przytulił ją i pocałował w usta, po chwili dał jej torebkę z prezentem.
- Nie musiałeś... - uśmiechnęła się patrząc mu prosto w oczy i szybko zaczęła patrzeć co jest w środku. Zdążyła zauważyć jakiś prostokąt opakowany w papier koloru błękitnego.
- Chcę, żebyś rozpakowała go po urodzinach.
- Dobrze, to chodźmy odstawię go.
- Iii jeszcze coś. - Wyciągnął coś z kieszeni
- Jej jaka śliczna! - popatrzyła na złotą bransoletkę z zaczepką w kształcie serduszka.
                      Seweryn miał choć odrobinę nadziei, że Isa zacznie sobie wszystko przypominać, że kiedy zobaczy bransoletkę, przypomną jej się te straszne wydarzenia, ale jednak nie. Bransoletka trafiła w jego ręce zaraz po wypadku. Matka Isy nie chciała aby miała cokolwiek z nim wspólnego i położyła ją pewnego dnia na jego łóżku w szpitalu.
                      Goście schodzili się bardzo szybko, wielu z tych ludzi nie znała bądź nie pamiętała. Ale byli jej rodziną, i cieszyła się że ich widzi. Krewni przynieśli masę prezentów, że Seweryn musiał jej pomóc dźwigać to wszystko. W końcu usiedli przy stole aby wznieść toast.
- Życzymy ci wszyscy bardzo dużo zdrowia, abyś już zawsze mogła się cieszyć i była szczęśliwa! Samych dobrych wyborów! - matka podniosła kieliszek szampana.
Isa dobrze wiedziała, że słowa "Samych dobrych wyborów" dotyczyły się Seweryna i chyba każdy to wyczuł. Postanowiła się nie zamartwiać z tego powodu i wypiła swojego szampana.
                         Gdy impreza powoli się kończyła, i każdy zamiast tańczyć siedział przy stole zmęczony, Seweryn postanowił podejść do Tomka.
- I jak tam się bawisz? - zapytał ironicznie widząc że cały czas siedział jadł i pił.
- Jest świetnie! Wypij ze mną jeszcze jedna kolejkę! - Tomek już chwycił rękę po wódkę gdy Seweryn zabrał ją.
- Co jest? - zapytał zdziwiony Tomek.
- Tomek, jesteś już wystarczająco pijany. Chodź na pole przetrzeźwieć trochę.
- Ale ja nie chcę... - mówił smutnym głosem.
- Tomek, chodź na 5 minut tylko. Będzie ci lepiej. - złapał go za ramię.
- Ale teraz mi dobrze.
- Zostaw mojego syna! Ty kryminalisto! - zawołała matka z drugiego końca salonu.
- Przecież nic mu nie robię! - Seweryn zaczął się bronić, gdy zobaczył na sobie wzrok wszystkich gości.
- Zostaw go! Nie odbierzesz mi kolejny raz dziecka!
-Mamo, o czym ty mówisz? - zapytała Isabella.
- No tak, bo ty nic nie wiesz. - zaczął ciągnąć zdenerwowany Seweryn - Bo chyba już nigdy nie będę pasował do tej rodziny, wszyscy są nastawieni na nie, bo co? Bo twoja matka nic innego nie mówi jak tylko że jestem je*anym kryminalistą!
- Seweryn... - Isa chciała go swoim łagodnym głosem uspokoić. Wiedziała, że bardzo jest wrażliwy na tego typu sprawy.
- Nie, tym razem nie. Nie mogę na to wszytko patrzeć. Rozumiesz? Na te perfidne kłamstwa, na tą dwulicowość.
- Ja.. ja nie wiem o czym ty mówisz..
- Właśnie nie wiesz. I gdyby nie ja, byś się nigdy nie dowiedziała. Ale już tłumaczę!
- Zamknij się! - krzyknęła matka - Wynoś się!
Było słychać jedynie szepty gości " Trzymajcie się!" "Było miło" "Dziękujemy za gościnę".
- Milczałem za długo ale mi to z każdym dniem przeszkadza coraz bardziej!
- Mów... - odezwała się Isa i Tomek jednocześnie.
Seweryn wziął Isę za rękę i poszli do jej pokoju. Usiedli na łóżku obok siebie.
- Izzy, pamiętasz jak się poznaliśmy?
- Nam morzem ale co to ma wspólnego z tą sprawą?
- Bo to nie było nasze pierwsze spotkanie. Znam cię od bardzo dawna...
Isa zrobiła dziwną minę, ni to śmiech ni to przerażenie.
- Nic nie pamiętasz? Gdy mnie zobaczyłaś nic w tobie nie drgnęło?
- Nie wiem o czym mówisz..
- Pewnego pięknego dnia w sierpniu, miałaś casting do Butterfly Project - ciągnął - dostałaś się. Chcieliśmy to uczcić. Przyjechałem z Aśką, Szymonem i Adamem aby zabrać cię na zwykły piknik. Już wtedy byliśmy w sobie zakochani, ale wstydziliśmy się sobie to wyznać, i ja w ten dzień to właśnie chciałem to zrobić. - wskazał na jej rękę - Dałem ci tą bransoletkę... a później był wypadek...
- Ale.. al.. ja nie miałam tak poważnego wypadku nigdy...
- Przecież nie padłaś ze schodów i nie straciłaś wzroku przez to, czy właśnie tak mówiła ci matka?! Szymon zatrzymał się bo jechał tramwaj, który... parę metrów przed nami się wykoleił...
                     Zapadła niezręczna cisza. Obydwoje chcieli ją przerwać, ale żadne nie odważyło się. W końcu Seweryn zaczął mówić dalej.
- I wtedy cię widziałem ostatnim razem.
- To nie możliwe. Moja matka może i nie jest super ale takiej wiadomości by nie zatuszowała przede mną. Coś tu jest nie tak.
- Trudno, chyba nic nie da nasza rozmowa, zapomnij o tym. Muszę wracać na swoje śmieci. Nie wiem po co tu przyjechałem. Trzymaj się.
- I tak po prostu wyjdziesz?
- A jest ens dalej rozmawiać o tym jaka wspaniała i prawdomówna jest twoja matka?
- Teraz ty jej nie obrażaj!
- Ona to robiła od 4 lat. Dzień w dzień.
I wyszedł ze łzami w oczach.


________________
Cześć, cześć :)
Znowu niestety musiałam przełożyć dodanie rozdziału ale niestety nawet na to co kocham nie mam czasu ;/ 
Miłego czytania! ;*