Przygotowanie
" Niewiele rzeczy tak bardzo oszukuje jak wspomnienia"
Tydzień później...
Chwycił telefon do ręki i szukał numeru swojej cioci Lidki. Zastanawiał się przez chwilę, czy jak jej o czymś powie, czy to jej się spodoba. Pierwszy raz od dawna stresował się, a zarazem czuł niechęć do tego, co zaraz zrobi.
- Halo? - usłyszał śmiejący się głos Lidki.
- Cześć, co tam u ciebie słychać? - zaczął mówić w swój specyficzny sposób, kiedy czegoś chciał.
- Ile ci trzeba? - zapytała żartem.
- 20 tysięcy... Przelejesz mi na konto? Proszę, bardzo potrzebne mi są. Oddam jak najszybciej.
- Noo... ok. Zgoda, zaraz siadam do laptopa. A jeśli mogę wiedzieć to na co ci taka potężna suma?
- Na coś dobrego - uśmiechnął się do telefonu.
- Aaa rozumiem. - powiedziała podśmiewając się.
- Dobrze, zrób to jak najszybciej. Trzymaj się!
- No na razie!
Nie musiał długo czekać, bo tylko 10 minut i na jego koncie bankowym znalazły się pieniądze. Łącznie miał 61 tysięcy. Teraz przyznał, że lata oszczędzania na co się przydały a te 20 tysięcy Lidki odda jej wygrywając kilka walk.
~*~
Isabella wstała z łóżka w dobrym humorze, ale jak zwykle ostatnio, z bolącym brzuchem. Za 2 dni eliminacje. Cieszyła się i denerwowała. Miała nadzieję, że jest dobrze przygotowana na to wydarzenie, ale ciągle wydawało jej się, że coś pójdzie nie tak. Jednak jak szybko te myli jej przychodziły, tak szybko odchodziły. Jej świat powoli układał się w całość. Miała idealnego chłopaka, troskliwego brata, kłótliwą mamę i dwa małe szczeniaczki, które kochała nad życie. Jak sama stwierdziła, dawno nie miała już takiego szczęścia jak teraz.
Jej matka podpisała zgodę, po wielu próbach. Było wiele ostrych kłótni, po których nie odzywały się do siebie przed cały dzień, ale w końcu ustąpiła. Isa jasno jej powiedziała i dała do zrozumienia, że Seweryn jest jej chłopakiem. Jednak do tego jeszcze nie mogła się przyzwyczaić. Mówiła jej tysiąc razy, że nie może go zapraszać do domu, ale Isabella nie bała się już jej. W końcu spotkała chłopaka, z którym jest jej bardzo dobrze i który się nią opiekuje - przecież nie może być zły. Matka nie może znieść obecności Seweryna w jej domu, dlatego zostaje dłużej w pracy bądź chodzi do restauracji zjeść, byle by go nie spotkać. Doskonale wie, ze jeżeli Seweryn powie Isabelli prawdę, ona mu może uwierzyć. Ale również może tego nie zrobić.
Zeszła na dół po kręconych schodach ubrana w białą rozkloszowaną spódniczkę i malinową dopasowaną bluzkę na grubszych ramiączkach. Włosy spięła w wysoki kok, z którego wychodziły pojedyncze kręcone, blond pasemka. Uwielbiała robić zwykłe fryzury, które pasowały według niej do wszystkiego. Włączyła do gniazdka radio i poszła do kuchni aby nalać sobie kawy. Zdążyła upić łyk i już usłyszała dźwięk dzwonka do drzwi. Podeszła powoli, wyłączyła zabezpieczenia i otworzyła drzwi.
- Cześć kochanie! - Seweryn wszedł i pocałował Isę w usta.
- Cześć skarbie...Ty, widzę, że też jesteś pełny energii dziś!
- O tak! Już nie mogę się doczekać twojego występu.. - przytulił ją mocno do siebie i wyszeptał jej we włosy - Będziesz najlepsza ze wszystkich!
- Och nie mów tak, bo zapeszysz! - odepchnęła go teatralnie śmiejąc się - Chodź, ty mój książę! Napój porannych bogów czeka! - zaprowadziła go do kuchni.
Wzięła jego ulubioną szklankę i nalała mu pełen kubek kawy, dosypała troszkę cynamonu i kakao.
- Daj, potrzymam. - Seweryn chwycił za jeden kubek.
- Zostaw! Dam sobie rady... - powiedziała półżartem.
- Nooo ok niech ci będzie.
- Siadaj na kanapie, a ja zaraz przyjdę.
Poszedł i usiadł n kanapie, ciągle patrząc na nią. Był szczęśliwy myśląc o tym, że za niedługo będzie widzieć i będzie całkowicie niezależna.
Opadła obok niego na sofę i wtuliła się w jego ramiona. Od dawna czuła szramy na jego ciele ale zawsze jednak nie zapytała, co to właściwie jest. Czuła, że to byłoby niegrzeczne z jej strony, bo on jej o wszystkim mówił.
- Pójdziemy na lody? - zaproponował Seweryn.
- Jasneee! - uśmiechnęła się popijając kawę.
- Lubię tak spokojnie siedzieć z tobą - musnął jej czoło ustami - Bez twojej mamy... - roześmiał się.
Isabella odstawiła kubek z kawą i szybko usiadła na nim otaczając jego biodra jej nogami. Chłopak nie spodziewał się tego i przez przypadek oblał się swoją kawą. Izzy zaczęła się śmiać i ściągnęła mu koszulkę. Pocałowała go delikatnie w brodę, nienachalnie zaczęła wodzić swoimi palcami po jego brzuchu. I nagle zaczęła go strasznie łaskotać, jakby wiedziała, że właśnie tak samo robiła przed wypadkiem. Przewrócił ją na sofę tak, że on leżał na niej. Zaczął ją bardzo mocno całować.
- Halo? - Seweryn usłyszał Tomka głos i odwrócił głowę, widząc, że stoi jakieś 3 metry od nich i patrzy na nich jakby robili coś zakazanego. - O przepraszam, nie widziałem was...
- Nic nie szkodzi - powiedział Sewek i pokazał na kubek kawy - właśnie piliśmy kawę... chcesz?
- Tak, ale chyba wolę sam sobie zrobić - roześmiał się.
Isa schowała głowę w ramionach Seweryna zachodząc się ze śmiechu.
- To może chodźmy na lody?
-Teraz? Może zostańmy chwilkę... - ciągnął Seweryn.
- Chodź, jest straszne gorąco. Skoczę po aparat...
To była prawda. Pomimo godziny 11:00 było bardzo gorąco, wydawało się, że temperatura dochodzi do 30 stopni C. Słońce było ostre ale przyjemne, a niebo czyste. Na szczęście, nie zanosiło się na żadne burze, które ostatnio dość często nawiedzały Władysławowo. Chcieli jak najlepiej wykorzystać piękną pogodę.
Szli do lodziarni, która według Seweryna była najlepsza w Polsce. Czuł wzrok innych dziewczyn na jego ciele, patrzyły na jego tatuaże i muskulaturę. Uśmiechały się zawadiacko, ale on olewał ich zaloty. Przecież już miał obok siebie kobietę swego życia.
Zamówili dwa bananowe lody i poszli na ławkę zjeść je w spokoju. Seweryn zobaczył idącą Kamilę po drugiej stronie jeziora, przed którym siedzieli. Czuł, że zaczną się kłopoty, kiedy będzie przechodziła obok nich dlatego postanowił jakoś zareagować.
- Ech chodźmy nad morze. Może nie będzie dużo osób?
- Teraz? Chce ci się? Posiedźmy chwilkę. - uśmiechnęła się.
Zaczekał aż zjadła loda i z zaskoczenia wziął ją na ręce.
- Teraz idziemy na pewno nad morze. - szepnął jej do ucha.
- Ty głupolu mój!
Gdy siedzieli już na rozgrzanym piasku pomyślał, że nie chce się już nigdzie więcej ruszać, miał wszytko. Widział, że na jej twarzy też malowało się szczęście, ponieważ uśmiech nie schodził jej z twarzy.
_______________________
Cześć !
Chciałabym Was ogromnie przeprosić za to, że tak bardzo opóźniłam dodanie tego rozdziału. Tym razem wypadła choroba, a z chorobą żartów nie ma, tak więc leżałam sobie całe dnie w łóżku i wymyślałam jak poskładać fabułę aby była zgrabna :)
Dziś troszkę sielankowy rozdział, ale przecież nie mogą być same kłopoty, choć wtedy jest najciekawiej :D
Miłego dnia! ;)
O :( Mam nadzieję, że wyzdrowiałaś już :P Tak, ten rozdział jest sielankowy, jak go nazwałaś, ale to miłe odbicie od tych kłopotów. Troche mi szkoda, że nie napisałaś, jak to się stało, że Seweryn jest z Isą, ale mimo wszystko jestem zadowolona ;)
OdpowiedzUsuńJeszcze jestem troszkę chora, ale to już prawie koniec :)
UsuńHmm nawet nie myślałam, że będzie ci na tym zależało (o rozdziale o rozpoczęciu związku z Isą) ale pomyślałam, że pominę to gdyż oni w sumie i tak zachowywali się prawie jak para, a teraz rzadko kiedy pyta się o "chodzenie ze sobą" bo czyny są ważniejsze :)
Pozdrawiam! :)