piątek, 8 maja 2015

Rozdział IX

Pamiętnik

"Można zamknąć oczu na rzeczywistość, ale nie na wspomnienia."


                          Kamila. Stałą w progu jego sypialni wlepiając w niego swój wzrok. Była ubrana w typowy dla niej strój czyli bardzo wyuzdany strój kąpielowy, przykrywający zaledwie sutki. Oparła się o drzwi i pokazując gest aby wszedł do środka pokoju.
- Co ty tu robisz? Gdzie Adam?- zapytał zdenerwowanym głosem.
- Och, nie denerwuj się już tak, kochanie. - mówiła mrucząc.
- Przestań! Ubieraj się i wyjdź stąd... - wszedł do pokoju mijając ją w drzwiach.
- Dlaczego mnie odtrącasz? - zrobiła smutną minkę.
- Mam kogoś innego,  nie rozumiesz? Mówiłem wyjdź. - zastanawiał się dlaczego powiedział to z takim spokojem.
- A co mi zrobisz, jeśli nie wyjdę? Dostanę klapsa? - usiadła na jego łóżku - Nawet bardzo bym chciała...
- Zejdź mi z oczu. Nawet patykiem bym cię nie dotknął. - prychnął.
Kamila postanowiła nie dać za wygraną w tej rozmowie i ciągnęła ją jak najdłużej ile się dało.
- Twój kumpel już mi się znudził... ale ty mnie zawsze bardziej ciągnąłeś od niego.
- Tak, wiem, przestań mi to mówić.
Niespodziewanie Kamila rzuciła się na Seweryna kiedy zamknął swoje dłonie na twarzy. Poczuł się osaczony przez nią, a przecież mógłby ją po prostu odrzucić. Chwycił jej ręce.
- Wyjdź stąd...
Kamila popatrzyła mu w oczy i czuła, że do jej oczu zaczynają napływać łzy.
- Dlaczego ty mnie nie chcesz, przecież mam wszystko... urodę, ładne ciało...
- Ale ja cię nie kocham, ty zresztą mnie też nie kochasz! - powiedział ironizując.
- A skąd wiesz, może się zakochałam?
To pytanie długo wisiało w powietrzu, Seweryn nawet nie miał pojęcia co jej odpowiedzieć. Chciał po prostu walnąć się na łóżko. Ku jego zdziwieniu Kamila zeszła z jego kolan, spuściła głowę i wyszła. Nie była zła, a raczej zrozpaczona.
Przez chwilę Seweryn czuł się jak śmieć, może ona rzeczywiście coś do niego czuła?
                         Wyciągnął wcześniej kupiony błękitny brulion i przez chwilę zaczął zastanawiać się co napisać. Oparł się o ramę krzesła, wziął długopis do ręki i zaczął pisać.

Jestem pewny, że jeżeli dowiesz się prawdy, będziesz zmieszana. Może nawet znienawidzisz swojej matki, brata, a nawet może i mnie. Ja już dłużej trzymać tej tajemnicy nie mam zamiaru. Wszyscy tylko rozkazywali mi siedzieć cicho. A wcale łatwe to nie było, kiedy obok siebie miałem osobę najważniejszą na świecie. Prawdopodobnie te moje wypociny przeczytasz dopiero gdy odzyskasz wzrok, czego bardzo pragnę. Teraz już wiesz, skąd Cię znam, powinnaś wszystko zrozumieć, ale wiem, że obecnie jest Ci trudno, więc ja postaram się przypomnieć Ci kilka ważnych momentów z NASZEGO dawnego życia.

Wstał, podszedł do pudła, które stało zamknięte odkąd przyjechał. Wyciągnął z niego mniejsze szare pudełko i wyciągnął pokaźny zbiór zdjęć. Wybrał jedno, na którym byli oboje, roześmiani. Wkleił je pod tekstem i przewrócił kartkę.

Spotkaliśmy się niby przypadkiem. Ten przypadek, był w sumie zaaranżowany przeze mnie, gdyż kiedy cię zobaczyłem od razu wziąłem sobie ciebie za "cel". Tak, kiedyś taki byłem, nie wierzyłem, że będę kiedyś potrafił kochać oprócz moich zmarłych rodziców. Kogokolwiek. 
Dobrze się zdarzyło, że miałaś przyjaciółkę Asię, jestem jej wdzięczny i będę do końca życia, za to co zrobiła. 
Ja miałem przyjaciela Szymona, który pierwszy raz zakochał się w (o zgrozo!) w twojej przyjaciółce. 
Z Szymonem szliśmy obok waszej szkoły, gdy nagle wyskoczyłyście zza rogu i oblałaś mnie gorącą kawą. Do dziś mam bliznę, która co dziwne przypomina kształt litery I. Zwykła kreska, ale Szymon uznał, że to był znak i powinienem Cię zaprosić na kolację. To ona wszystko zmieniła.

Wkleił zdjęcie zrobione przez Szymona, gdy Seweryn szedł z Isabellą przed nimi obok siebie. 

Wtedy nie myślałem, że taka piękna dziewczyna z "dobrego domu" może mieć tyle kłopotów. Ja, po dwóch kieliszkach wina, także zacząłem mówić dużo rzeczy np. o śmierci moich rodziców. I wtedy pierwszy raz się rozpłakałem przy kimś. 
Szczerze było mi wstyd wtedy pierońsko. Już myślałem, że się nie odezwiesz do mnie. Dałem ci mój numer i powiedziałem, że możesz zadzwonić jeśli chcesz, a jeśli nie, uznam to za odrzucenie propozycji kolejnego spotkania. W tym dniu powiedziałaś dużo o sobie... że lubisz tańczyć, śpiewać (choć sama przyznałaś, że kiepsko Ci to poszło), robić zdjęcia. Gadałaś jak najęta, gdy ja z każdym słowem coraz bardziej uzależniałem się od ciebie. I pomyśleć, że dla poznania ciebie postanowiłem być oblany gorącą kawą. Teraz wiem, że było warto.

Wkleił kolejne zdjęcie jak byli na kręgielni. On trzymał kulę, a ona stała obok z uśmiechem od ucha do ucha. Pod zdjęciem dopisał : "Jak widać, zadzwoniłaś do mnie. Żałuję, że nie mamy zdjęcia na pierwszym spotkaniu..." 
Po uzupełnieniu trzech kartek, postanowił wziąć się za tytuł. Na pierwszej stronie była pusta kartka, która czekała aż zostanie nazwana. Długo myślał nad nazwą tego niby "pamiętnika". Chciał wykorzystać chwilę, gdy jego dusza wręcz śpiewała mu teksty. Usłyszał dźwięk dzwonka do drzwi. 
- Adam?
- No, otwórz mi, zapomniałem kluczy. 
Podszedł do drzwi i przekręcił kluczyki. Adam wszedł do mieszkania mijając obojętnie Seweryna. 
- E.... coś się stało? - zapytał Adama.
- Kamila powiedział, że nie chce się ze mną spotykać. 
- Ona taka już jest, powinieneś poszukać porządnej dziewczyny, a nie takiej...
- Taką porządną jak Isa? Żeby później wyjechała i nie dała znaku życia, dopóki ja jej nie znajdę?
- Nie obrażaj jej. - powiedział stanowczym tonem.
- Bo co mi zrobisz? Zawsze miałeś lepiej! Życie zawsze dawało ci ciągłe szanse, miałeś ich multum! Nie potrafisz ich wykorzystywać! 
- Miałem lepiej? Mogłeś nie uciekać z domu, mogłeś nie ćpać i nie pić! Kogo twoja matka prosiła, żeby z tobą pogadał, żebyś wrócił? Mnie! Bo co? Bo ja nie ćpałem, zawsze byłem bardziej realistyczny i co lepsze jak widzisz umiem sobie poradzić w życiu ze wszystkim! Znosiłem wszystkie twoje wpadki, bo widziałem, że Izzy lubiła cię. A wiesz dlaczego? Bo cię nie znała jak ja i Szymon. 
- I niby to wszystko przez moje ćpanie? Śmieszny jesteś jak tak myślisz! To matka mnie wywaliła z domu!
- Nie pamiętasz, jak wywijałeś przed nią nożem? Bała się własnego syna!
- A co teraz wielki obrońca się znalazł! Wiedziałem, że nie przepadasz za mną od czasu wypadku. Odezwałeś się 2 lata później, bo miałem informacje na temat Izzy. Do tego ci jestem potrzebny i tyle! Bo przecież stałeś się wielką sławą. Wielki Seweryn! Zdobywa kolejne pasy! - recytował nagłówki z gazet.
- Może i powinienem się wcześniej odezwać, ale nie było jak. Zresztą nadal ćpałeś, a ja do tego nie chcę wracać, a pewnie tak by się stało!
- Idź w cholerę! - krzyknął Adam, który widział, że nie wygra tej kłótni.
Seweryn trzasnął drzwiami swojej sypialni i usiadł na łóżku. Poczuł, że jego kieszeń wibruje.
- Halo? - powiedział oschle.
- Przepraszam cię, nie gniewaj się. Wiem, że nie miałeś łatwo... a ja powiedziałam takie głupoty! - powiedziała Isabella.
- Już mi przeszło...Dlaczego dzwonisz tak późno?
- Bo jestem sama w domu, nudzę się no ii strasznie mi głupio.
- Nie musisz się obwiniać. Byłaś zła i nic więcej.
- ale nie powinnam był tego mówić.
- Stało się, ja nie powinienem żartować...
- Zgoda? - powiedziała radosnym głosem.
- Jasne. - wymusił uśmiech na twarzy - Mówiłaś, że jesteś sama...
- Wpadniesz? Mam szarlotkę!
- Przekonałaś mnie! - uśmiechnął się do telefonu.
Sięgnął po zeszyt i napisał " Dokończę jutro, przecież, nie przepuszczę szarlotki!"


4 komentarze:

  1. Ale świetny rozdział <3 Czemu ty tak piszesz, że mnie za każdym razem strasznie wciąga? :P Kamila jest.... no nie ważne, ale zastanawiam się czy ona rzeczywiście czegoś do niego nie czuje. Chociaż sądząc po jej zachowaniach to mało prawdopodobne. Czekam na next :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy rozdział, bo siedzę i czekam i się doczekać nie mogę ;(

      Usuń
    2. Ale masz szczęście, właśnie go dokończyłam i dodałam :D

      Usuń

Dziękuję, za każdy komentarz :)
Pamiętaj, że to co piszesz, świadczy o Tobie.