wtorek, 28 kwietnia 2015

Rozdział V

Paradoks życia

"Zwycięzcami miłości, są pokonani przez miłość" 

   
                    Wszedł do "Słonecznej" i wziął głęboki oddech. Nie wiedział co go tam czeka, ale wiedział jedno - jeżeli Tomek nie pozwoli dłużej spotykać się im, nie będzie ani cienia szansy, że nawet zrobiłby to potajemnie. Pozwoli - ciągle myślał.
- Siema. - odezwał się pierwszy i usiadł po drugiej stronie stolika.
- Cześć - odpowiedział wyraźnie zdezorientowany.
- Nie powiedziałeś mi tego. - rzucił od razu, patrząc mu w oczy ze złością.
- Czego? Że jest nie widoma? I co teraz, już jej nie kochasz, twardzielu? - zironizował go.
- I dlatego rzuciła taniec i swoje marzenia?! O których nie pamięta, bo jej nie powiedzieliście? Jesteście jakąś popieprzoną rodziną!
Seweryn już był całkowicie zdenerwowany. Cała złość, którą powinien wylać na siłowni, przeszła na Tomka. Musiał się uspokoić, aby nie rzucić się na niego.
- Nikt nie chciał, aby pamiętała ciebie i reszty. Mi to tam obojętne było, ale matka zabroniła, więc ja się sprzeciwiać nie chciałem. Z resztą, lekarz mówił, że każda rzecz, którą robiła przed wypadkiem przywróci... - zaciął się.
- Przywróci jej pamięć? Są jeszcze szanse, po dwóch latach?
- Nie, nie... zapomnij. Nie pozwolę na to! Znowu będziemy musieli się przeprowadzić. Ja nie chcę znowu uciekać. PRZED TOBĄ!
- A, bo ja to jestem z biedniejszej rodziny niż wy i to znaczy, że jestem gorszy? Świetnie! Tylko twoja matka mnie nie chce! Nigdy nie wiedziałem dlaczego. Już wiem! - Seweryn wstał i wyszedł z lokalu, ponieważ wszyscy się na niego gapili.
- Dlatego, że jesteś idiotą! - zawołał za nim - I zwykłym osiłkiem!
Coś w nim pękło. Te słowa. "Jesteś idiotą!" wloką się za nim od gimnazjum. Przed oczami pokazała się mu jego nauczycielka, wymawiająca te słowa. Jego obrzydły trener, który krzyczał do niego aby go wkurzyć przed walką. Jego wujek, który go bił, gdy dali go mu po opiekę po śmierci rodziców.
- Za kogo ty się uważasz? - powiedział, odwracając się. Już go nie obchodziły tłumy gapiów, rozpoznających go z walk. Cała sala tylko czekała aż przywali mu. Słychać  było szepty "to on, ten Sewek!".
- A ty? Co ty o sobie możesz powiedzieć?! Człowiek bezrobotny, mający kasę po mamusi i tatusiu! Narkoman i do tego co? Nie umie nawet dziewczyny zabrać na randkę! Bo wpada pod tramwaj!
- Jak nie znasz faktów, to się kur*a nie wypowiadaj!
Rzucił mu ostre spojrzenie. Pełne nienawiści, żalu i pewnego rodzaju podziwu. Tomek, małomówny, zawsze cichy, postawił mu się. Odwrócił się ku wyjściu i wyszedł na zewnątrz. Szedł spokojnie i równomiernie jak na jego stan. Inni czekali aż Tomek dostanie w zęby i będzie widowisko, ale po co mu teraz problemy? I tak ma ich wiele.
- Uciekasz?! - krzyknął biegnący za nim Tomek.
- Ty się chyba prosisz o to żeby dostać! - wiedział, że właśnie robi to specjalnie.
- Po prostu, poniosło mnie. - spuścił z tonu.
- Najwyraźniej. Teraz moja nieskazitelna reputacja przystojnego, nowego mieszkańca runęła! - powiedział Seweryn ironizując.
- Opowiedz mi.
- O czym? O jaraniu, czy może o tym jak zabrałem dziewczynę na randkę i wpadła pod tramwaj?!
- Mówisz czy nie? Porozmawiał bym z matką...
Seweryn od razu spojrzał na niego inaczej. To może być jego szansa. Jedyna, by nadal chociaż spotykać się z Isabellą.
- Chodźmy na ławkę, to będzie długa rozmowa, bo o niczym nie wiesz.
Usiedli na ławce w parku. Seweryn ubrany był w spodenki w kratkę i białą koszulkę, przez którą było widać napięte mięśnie pleców i klatki piersiowej. Przygotowywał wiele razy scenariusz tej rozmowy, ale z Isabellą, nie jej bratem. A teraz musi właśnie jemu - jedynej nadziei, której przed chwilą chciał dać w zęby - opowiedzieć o tym tragicznym wypadku.
- No to tak...chciałem zabrać ją nad jezioro. Tam przygotowałem już wszystko. Były kanapki - uśmiechnął się smutno - takie jakie lubi z bazylią i pomidorami. Bałem się, że się domyśli o co mi chodzi, bo wszędzie pachniało bazylią i moimi uczuciami do niej. Była taka szczęśliwa, bo przecież zdała dostała się do projektu... - postanowił pominąć fakt, że się całowali, gdyż pewnie zacząłby ryczeć - aż nagle będąc przed kolejami, Szymon pierwszy widział co się dzieje. Tramwaj wypadł ze swojego toru i jechał prosto na nas.
                        Tomek zakrył usta ręką z niedowierzania. Matka opowiadała, że wykryto u nich alkohol i dlatego wjechali z tramwaj. Teraz siedział zmieszany i nie wiedział nawet co ma odpowiedzieć.
- A reszta? Dlaczego tu jesteś sam? - zapytał w końcu.
- Jest ze mną Adam. Szymon i Aśka nie żyją...
- O mój Boże! - Tomkowi napłynęły łzy do oczu.
- Tak właśnie. Ostatnie co pamiętam z tego wypadku to, to że osłoniłem sobą Isę. Później dostałem.
- Ale ty byłeś przytomny, podobno.
- Nie, obudziłem się w szpitalu po operacji składania żeber, przeszczepu i szycia skóry. - wskazał lewą rękę pokrytą tatuażem. - Klaty ci nie pokażę, bo stwierdzą, że jestem gejem. - wskazał wzrokiem na dziewczyny młodsze od nich, które spoglądały na nich i podśmiewały się.
- Ale dlaczego nie odwiedzałeś jej? Nawet gdy była sama...
- Ja miesiąc nie mogłem się ruszyć z łóżka, potem rehabilitacja, jedynie na łóżku. Ona była w śpiączce. Dowiadywałem się wszystkiego od pielęgniarek, które były po mojej stronie, a nie twojej matki. - Tomek zrobił zaskoczoną minę - Tak twoja matka, zabroniła wszystkim mnie wpuszczać.
- Nie możliwe...
- Później przenieśliście ją do innego szpitala. A mi pozostały jedynie po niej wspomnienia i blizny.
- Ale.. naprawdę nic nie piliście?
- Nic. Nawet Adam. Nikt nic nie pił. Byłem u was w domu, ale to zeszło 3 miesiące po tym jak mnie wypuścili. Już nikogo nie było. I to był koniec wszystkiego. Później treningi, walki i  tylko to mnie trzymało przy życiu.
- Ona jest już duża, ale nie poradzi sobie z tym.
- Ale musi! Może odzyska pamięć!
- Spróbuj, staraj się. A ja będę robił wszystko, żeby matka się nie dowiedziała o tobie, bo teraz już z nią nie pogadam o tym. Będę żył dalej tak jak ona mi mówiła, żeby nie wzbudzać wątpliwości.
- Daj mi numer Isabelli. - uciął krótko.

~*~

                           Trzymał telefon w dłoni i myślał czy zadzwonić. Pragnął tego, ale co on jej powie? Milion scenariuszy, setki słów, które chciałby jej powiedzieć, ale nie teraz, nie dziś.
- Halo? - odezwał się miły głosik, który ogrzał jego serce.
- Cześć, tu Seweryn. Masz może czas? Czy jest za późno? - spojrzał na zegarek wybijający godzinę 23:00.
- Ooo cześć. Tak mam czas. Co tam u ciebie?
- Całkiem spoko...- nie miał pojęcia co powiedzieć - Mam pytanie. Czy zechciałabyś się gdzieś jutro ze mną wybrać?
- Rano? Bo później mam szkołę. - Sewek miał wrażenie, że cały czas uśmiecha się do telefonu.
- Oki, to jesteśmy umówieni.
- Szybki jesteś - powiedziała szeptem.
- Jak zawsze. Ale wiesz, nie miej mnie za podrywacza - zaśmiał się - po prostu cię lubię.
- O dziękuję! A gdzie chcesz mnie zabrać? Znasz okolicę?
- No coś ogarnę, zobaczysz. Dobrze, już nie przeszkadzam, bo zwykle o tej godzinie jesteś już zmęczona.
- Zwykle? - dopiero teraz Seweryn zauważył jaką palnął głupotę!
- Co? Nie, nie... powiedziałem że pewnie o tej godzinie jesteś zmęczona. - wyratował się.
- Dobrze, to do jutra! - uśmiechnęła się.
- Dobranoc - powiedział miękko i pieszczotliwie.



_____________________
Cześć :)
Szczerze powiem, że miałam kończyć tą powieść i odejść. Chciałam dziś skorzystać z "lepszego dnia z tych gorszych dni", których ostatnio jest bardzo dużo. Nie mam chęci do pisania, choć wena wyrywa się ze mnie i nawet śni mi się, że publikuję kolejne opowiadania. No cóż, zostało mi przeprosić, że ostatnio się opuściłam :)
Życzę samych dobrych dni! ;*

3 komentarze:

  1. Nie mogłabyś tego zrobić, nie odeszłabyś! A jak już, to przyszedłby taki moment, że zatęskniłabyś za opowiadaniem :P Sama coś tam piszę i czasami już nie mam na nic chęci i chcę przerwać historię, ale później, powiedzmy po tygodniu przerwy czy coś, już nie mogę wytrzymać i piszę dosłownie cały dzień :P Odnośnie opowiadania to nareszcie się doczekałam kolejnego rozdziału. Teraz to będę znowu co chwila zaglądać na twój profil i sprawdzać czy coś dodałaś. No cóż, ten rozdział był naprawdę świetny. Wydaje mi się, że to chyba jak dotąd najlepiej napisany przez Ciebie rozdział. Można powiedzieć, że dużo się wyjaśniło :P Oby Isa odzyskała pamięć, a jej matka się ogarnęła dała dziewczynie żyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przy okazji, to mam jeszcze pytanie, czy masz może konto na wattpad? Jak dla mnie to właśnie ta strona jest łatwiejsza do ogarnięcia xd Pytam tak z ciekawości :P

      Usuń
    2. Nie mam tam konta, nawet o takiej stronie nie słyszałam :)
      A co do opowiadania to zobaczymy jak to będzie, ale odejść pewnie bym nie odeszła, bo tak jak powiedziałaś, pewnie bym nadal chciała pisać :D

      Usuń

Dziękuję, za każdy komentarz :)
Pamiętaj, że to co piszesz, świadczy o Tobie.