sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział I

Niedoskonały zmysł

"Tam gdzie warto jest dotrzeć, nie ma dróg na skróty"


                             Siedziała na plaży, trzymając w dłoni smycz jej ukochanej labradorki Lili i z dużymi, modnymi okularami na nosie, patrzyła przed siebie. Czuła przyjemny wiatr, który delikatnie muskał jej gołe ramiona i nogi. Sięgnęła do torebki i wygrzebała z niej butelkę wody. Niezdarnie ją odkręciła i upiła parę łyków. Lili, jak widać, również była bardzo spragniona, ponieważ trącała swoją jasną mordką butelkę, aż w końcu udało jej się ukraść swojej pani i pogryźć. Isabella nie była zdziwiona tym odgłosem, gdyż Lili zawsze robi tą samą sztuczkę.
Była sama, żadnej żywej duszy, oprócz Lili, która właśnie zasnęła lecz nadal pozostawała czujna. Isabella uwielbiała to miejsce, to tutaj mogła się dostatecznie odprężyć i wyciszyć przed lekcjami. Rzadko kiedy, ludzie o 6 rano i to w czerwcu, przychodzą nad morze, ale to jej nie przeszkadzało. Czuła, że ten kawałek plaży Morza Bałtyckiego jest jej. Tutaj miała swoje ulubione głazy, na których potrafiła przesiedzieć 4 godziny. Cieszyła się na myśl, że jest już czerwiec. W końcu zakończy drugą klasę liceum i rozpoczną się wakacje. Włączyła pierwszą piosenkę z jej telefonu, oczywiście był to rap - muzyka, która zawsze koiła jej nerwy.
                         W sierpniu będzie miała swoje 18 urodziny, co oznaczało skromną imprezę. Ze swojej szkoły postanowiła zaprosić kilku znajomych, reszta osób to prawdopodobnie koledzy i koleżanki jej brata - Tomka. Dogadywała się z nimi, potrafiła sobie szybko znaleźć przyjaciół, ale wciąż czuła dziwną pustkę. Jakby jakaś część jej życia została jej odebrana. Koleżanki i koledzy lubią ją, ale widzą, że nie potrafi się całkowicie wyluzować w ich towarzystwie. Marek i Piotrek - koledzy Tomka - zawszy pytają się jej czy ma chłopaka, ponieważ zachowuje się jakby była zajęta. A przecież to nieprawda. Bardzo chciałabym mieć chłopaka, ale nikt mnie nie chce - zawsze stwierdza.
Zaczęła potakiwać nogą do rytmu. Gdy ma pewność, że nikogo nie ma, często znajduje duże miejsce i zaczyna tańczyć. Tak zwyczajnie, po swojemu. Kiedyś, gdy jej matka zauważyła ją tańczącą na plaży, bardzo się zdenerwowała. Do dziś nie ma pojęcia o co. Nakazała jej przestać, krzyczała i o mało nie uderzyła jej. Od tamtej pory, Isa nie tańczyła przy mamie, nawet nie wspominała o tym.
                         Jej rodzina była dziwna. Tomek, dobrze zapowiadający się piłkarz, często nerwowy dla mamy, a dla niej jak anioł. Jej mama, dziennikarka, miła kobieta z ogromnym dystansem do świata. I jej najukochańsza babcia pod słońcem! Na samą myśl o niej, Isabelli pojawia się uśmiech od ucha do ucha. Zawsze ją wspiera, gdy tylko ma jakiś problem, babcia pomaga. Przed nią nie da się mieć żadnych tajemnic, ale za to jak zwykle to bywa, pozwalała jej na więcej niż mama.
Czas już wracać do domu i iść do szkoły, o czym wyraźnie dała znać Lili szarpiąc jej czerwoną smycz.

~*~

 - Ale... poczekaj,  ty tak serio? - zapytał z niedowierzaniem Seweryn.
Stał przez chwilę i patrzył w ścianę bloku jak zaczarowany. Wypalił jednego papierosa i sięgnął po kolejnego, lecz Adam złapał go za ramię, dając sygnał by tego nie robił.
- Serio, przecież w tej sprawie bym nie żartował. - zrobił poważną minę i ciągnął dalej - Jej ciotka mi to powiedziała. A za niedługo są wakacje, więc? Tylko no wiesz, ogromna tajemnica, bo jej stara zagroziła, że nikt nie ma się dowiedzieć.
- No jakby inaczej. Ale minęły 2 lata, myślisz, że będzie nas pamiętała? - odpalił drugiego papierosa.
- Sewek! Idioto! Uratowałeś ją, nie może cię za to znienawidzić do tego stopnia, by cię zapomnieć!
- Może jestem za stary dla niej, w końcu stuknie mi 21 lat, a ona dopiero 18. Jej matka będzie ją broniła rękami i nogami od nas! Nie rozumiesz? Lepiej dać spokój!
- Człowieku, od dwóch lat, żyjesz jak w celibacie! Weź coś zrób w końcu. Jesteś jak wrak, jedynie ta głupia buźka ratuje cię przed wizerunkiem bezdomnego! Podobasz się dziewczynom, a ty dalej latasz za Isabellą, której nie ma tutaj! To ty to zrozum!
                        Seweryn zdawał sobie sprawę, że jeżeli by pojechał nad morze, tam gdzie mieszka Isa od dwóch lat, nie byłby mile przyjęty. Jej matka wyrzuciła by go nawet z jego własnego mieszkania, żeby tylko się nie zbliżał do Isabelli. Przez nienawiść do niego, całkowicie zapomniała o racjonalnym myśleniu. Gdyby nie ręka Seweryna, nie wiadomo czy Isa by jeszcze żyła.
                        Inni nie mieli tyle szczęścia co Seweryn, Adam i Isa. Aśka i Szymon zginęli na miejscu. Zostali zmiażdżeni przez tramwaj, który się wykoleił na ulicę. Seweryn co noc ma ten widok przed oczami: szczęśliwą Isabellę, z którą się pierwszy raz całował, i najgorszy widok czyli przód tramwaju, który z ogromną siłą cisnął w ich sportowe auto.
Sewek wyszedł prawie cało z wypadku. Jedynie ręka, którą zasłonił Isę, i cały lewy bok ma teraz w bliznach. Rany był ogromne, stracił wiele krwi. Na samą rękę poszło 6 szwów zewnętrznych i 20 wewnętrznych. Na żebrach, operacyjnie miał szytą skórę. Po półtora roku od wypadku, gdy blizny były już gładkie, zrobił sobie ogromny tatuaż. Po lewej stronie brzucha widniały ogromne łapy smoka, jego brzuch a głowa była na Seweryna ramieniu. Cała jego lewa ręka, została pokryta płomieniami ognia odbiegającymi z paszczy smoka. Najbardziej zależało mu na ukryciu blizn. Nie chciał chodzić z takimi obrzydliwymi szramami, które wiecznie przypominały mu o Isabelli.
                     Dziewczynom bardzo się podobał i on, i tatuaż. Tylko co z tego, jak Seweryn duchem był związany z inną? Żadna, nawet najpiękniejsza nie miała tego w sobie, co Isa. To ona potrafiła go rozśmieszyć, pocieszyć i wkurzyć do granic możliwości. Nie zawsze było wesoło, ale jak wiadomo zawsze po burzy, wychodzi tęcza. A wtedy Isabella była najcudowniejsza pod słońcem, nawet gdy miała zły humor. Często denerwowała się o sprawy mało ważne dla Seweryna, ale ona miała nad nim zawsze przewagę. Choć obydwoje mieli charakter, który mówił im: walcz i nie poddawaj się! często postanawiali iść na kompromis, aby nie kłócić się.
Teraz, gdy stoi z Adamem, czuje że ma szansę to wszystko naprawić. To, że po tym jak Isa obudziła się ze śpiączki, on jej nie znalazł. Jego matka o mało go nie zabiła, gdy przyjechała na miejsce wypadku. Dobrze że zemdlał z powodu utraty krwi, w innym razie na pewno skopała by mu dupę.
- I co, chcesz tam pojechać? - zapytał Adam.
- Nie mamy adresu, ani nic, a ty chcesz jechać przez pół Polski. - pomyślał racjonalnie Sewek.
- Kto powiedział, że nie mam adresu?
Seweryn zrobił duże oczy. Zobaczył, że Adam coś wysuwa z kieszeni, jakąś kartkę. Tam jest jej adres. Wziął ją do ręki i na głos przeczytał miejscowość i nr domu.
- Zastanów nad tym i jutro zadzwoń do mnie. Zawsze chciałem odwiedzić Władysławowo.
Stał, trzymając w dłoni swój klucz do szczęścia. Jechać? Czy może lepiej nie? A jeśli ona mnie nienawidzi? Przecież nie widziałem jej od czasu wypadku... gdyby nie jej matka, byłby tu ze mną. Nie puściłbym jej nigdzie beze mnie.
                          Seweryn mieszkał ze swoją 50-letnią ciocią. Jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miał 16 lat. Na samym początku nie mógł sobie dać rady. Aby odreagować, jego ciotka kupiła mu karnety na siłownię. Skorzystał z nich i do dziś dziękuje ciotce za tak wspaniały pomysł. Dzięki chodzeniu na siłownię uspokoił się i czuł, że będzie potrafił odbudować swoje życie na nowo. Następnie zaczął tańczyć, bez żadnych nauk, tylko sam.
Rzadko kiedy nastolatek jest tak bardzo związany z rodziną, ale on był nadzwyczajnie. Miał skłonność do zbytniego przyzwyczajania się do ludzi. Tak samo jest teraz z Isabellą. Myśląc o niej coraz częściej nabierał ochoty by zakończyć swoje życie. Nie mógł mieć innej kobiety, bo ona siedziała mu ciągle w głowie.
Siedział teraz w swoim pokoju, trzymając telefon w ręce. Po chwili zastanowienia postanowił zadzwonić i powiedzieć co myśli.
- Adam?
- No i jak? - zapytał Adam.
- Jeden warunek. Jeśli ona nie będzie chciała nas znać, odjeżdżamy.
- Czyli się zgadzasz? - Seweryn wyczuł w głosie Adama rosnącą ekscytację.
- Chyba tak... a może to zły pomysł... już sam nie wiem.
- Nie świruj mi tu! Jeszcze dziś kupię bilety przez internet to pojedziemy busami. Już patrzyłem i droga wyniesie nas około 50 zł w jedną stronę, a będzie trwała ok 5 godzin.
- Ok. To o której mamy busa? Rano? - dopytywał Seweryn.
- No, coś koło 8.00. Spakuj się, a ja rano zadzwonię jeszcze do ciebie.
- No spoko, nara.


~*~
Cześć :) 
Mam ogromną nadzieję, że ten rozdział się Wam spodoba.
Mam pytanie, czy tej długości rozdziały Wam odpowiadają?
Czy wolicie krótsze? :)

4 komentarze:

  1. Jeżeli już to dłuższe ;) czekam niecierpliwie na następny. Super piszesz

    OdpowiedzUsuń
  2. O jej super!!!!! :* czekam an więcej :) a jeżeli chodzi o długość to nawet moga byc dłuższe :D
    Iga

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, za każdy komentarz :)
Pamiętaj, że to co piszesz, świadczy o Tobie.