"Prawda boli tylko raz, kłamstwo za każdym razem kiedy je wspomnimy"
Po pięciu minutach spędzonych w zupełnej ciszy, zeszła na dół do kuchni, gdzie siedzieli Tomek i jej matka. Łzy nabrały się jej do oczu, kolana lekko załamały, a tysiące niewypowiedzianych pytań nie mogły się wydostać. Podeszła do dzbanka z kawą i nalała pełną szklankę napoju dolewając odrobinkę mleka. Odwróciła się i spojrzała matce w oczy.
- To prawda? - jedynie na tyle było ją stać.
- Nie wiem co on ci naopowiadał! - powiedziała ostrym tonem.
- Nie pogrążaj się... - Tomek odwrócił głowę w stronę matki.
- Powie mi ktoś jak było naprawdę? Czy ja mam wam to powiedzieć!
- Córuś... - zaczęła łagodnie ale gdy zobaczyła wściekły wzrok Isy, popatrzyła na podłogę - I co mam ci powiedzieć? Dobrze wiesz dlaczego go nienawidzę...
- Jednak to prawda, a ja mu nie wierzyłam.... Będzie lepiej jak jutro porozmawiamy, masz całą noc na wymyślenie nowej bajki!! - Isa jeszcze nigdy nie była tak wściekła na matkę.
- Ale Isa, poczekaj... - Tomek ją prosił.
Isa wzięła kubek kawy i ruszyła na górę do pokoju. Lili pobiegła za nią. Zamknęła drzwi na klucz i usiadła na łóżku. Prezenty walały się po całym pokoju, wszędzie były torebki, paczki, wina, a ona szukała wzrokiem jedynie jednego prezentu, który miała otworzyć po imprezie.
Znalazła.
Rozdarła błękitny papier i jej oczom ukazał się gruby brulion z wyraźnym napisem "W MOJEJ WSPOMNIEŃ GŁOWIE". Jej serce z wrażenia zadrżało, nie czekała dłużej i spojrzała na kolejną kartkę. Czytała i czytała, wiedziała, że on planował to już od dawna. Wiedział co będzie teraz czuła.
Łzy w końcu wylały się i biegł po jej policzkach, nosie i ustach. Ale nie zważała na to, ważna była treść. Zobaczyła ich wspólne zdjęcie na kręgielni, i doszło do niej że to co mówił Seweryn to bez wątpienia prawda, a ona miała jedynie wpajane kłamstwa od dawna, dlatego teraz tak trudno jej uwierzyć.
W ciągu kilku minut przeczytała tak wiele stron, na których Seweryn opowiedział jej jak wyglądało ich stare wspólne życie, a wszytko to dopełniały ich zdjęcia. Zwieńczeniem były słowa "Wiedz jedynie tyle, że przez dwa lata rozłąki, moja miłość do ciebie nadal jest żywa."
Wzięła w ręce ostatnie najnowsze zdjęcia z nad morza i z pieskami. Obydwoje byli tak bardzo szczęśliwi, że nawet zdjęcie potrafiło tak doskonale to oddać. Przycisnęła pamiętnik do swoich piersi i wybuchła płaczem. Pomimo tylu opisanych sytuacji ona nic nie pamiętała.
Chwyciła za telefon i zaczęła szukać numeru Seweryna. Nagle usłyszała szlochanie matki pod drzwiami.
- Isa proszę wpuść mnie, powiem ci wszystko...
- Wszystko? Czy tylko to że Seweryn jest kryminalistą? Jeśli co chcesz to mów.
- Bo on zawsze był ważniejszy... częściej z nimi spędzałaś czas niż w domu. Niby rozmawiałyśmy razem ale to nie był twój świat, bo oni byli nim. Może to nawet lepiej, że nie pamiętasz tego, bo nie przeżyłabyś śmierci dwójki przyjaciół... Aśki i Szymona. Aśka była dobrą dziewczyną ale ten Szymon... W ogóle całe towarzystwo nie podobało mi się jak się domyślasz, wiele razy mówiłam że Seweryn się skrzywdzi i zostawi ale ty by za nim w ogień poszła. Za wszystkimi...Po chwili usłyszała odgłos przekręcającego się klucza. Isa otworzyła drzwi na oścież.
- Nie pamiętam ich... mamo. Nie nie pamiętam.
- Dostałaś się do takiego projektu, kochałaś tańczyć, a ja ci to zabrałam - rozpłakała się - Wszystko ci zabrałam i uciekłam z tego świata. Był wypadek - zatrzymała się na chwilę - Z pogotowia zadzwonili do mnie, podobno Seweryn dał im numer kiedy był umierający. Słyszałam pierwsze oskarżenia, że byli pijani. I ja w to wierzyłam bardzo długo. Nie słuchałam Tomka i innych, każdemu narzucałam to w co ja chciałam wierzyć, a nie prawdę. Tomek rozmawiał z Sewerynem, powiedział mu, że to on cię ochronił swoim ciałem w aucie, i w to też nie mogłam uwierzyć, ale teraz widzę swój błąd. Byłam zaślepiona zazdrością i nienawiścią do niego...
- Mamo, resztę już znam...
- Nie nie znasz, jeżeli już mówię wszystkie swoje złe uczynki to wszystkie. Nakazałam wszystkim siedzieć cicho, a tobie gdy się dowiedziałam, że nie pamiętasz, a w dodatku nie widzisz, opowiedziałam bajkę o schodach, która była dla mnie najłatwiejsza. Tomek zgodził się, bo mu nakazałam. Nie wiń go.
- Ty jesteś winna, taka prawda. - wiedziała, że będzie jej smutno ale nie mogła mówić, że nic się nie stało i wszystko jest w porządku - Pokarzę ci coś.
Wyciągnęła brulion i pokazała jej zdjęcia. Jej matka znów wybuchła płaczem.
- Zawsze z nim byłaś bardziej szczęśliwa niż tutaj... A ja cię od tego ukryłam, myślałam, że tak będzie lepiej. I zrobiłam coś jeszcze gorszego... - jej głos się załamał - bo... chciałam zapłacić Sewerynowi za to żeby cię zostawił.
- Że co? Odbiło ci już kompletnie! I ii... i ty teraz oczekujesz, że ja ci się rzucę na szyję i będzie wszystko okej? Nie wcale tak nie będzie. - wstała z łóżka.
- Chciałam mu oddać pieniądze, bo to on zapłacił za twoją operację.
Isa była zszokowana tą wiadomością. Przecież on mówił, że dawca jest anonimowy.
Wyszła z pokoju zostawiając matkę samą. Na sukienkę ubrała skórzaną czarną kurtkę i ruszyła do drzwi wyjściowych. Zadzwoniła do Seweryna, którego numer już miała wyszukany wcześniej.
- Cześć. - powiedziała i się rozpłakała.
- Gdzie jesteś? - zapytał troskliwie.
- Siedzę na głazie, przyjdź do mnie. Nie chcę być sama. - opanowała już emocje.
- Zaraz będę.
Nie musiała długo czekać na niego, gdyż przechodził się po ulicach. Widząc jej przerażoną minę bał się o cokolwiek zapytać.
- Ciepła noc. - zaczął.
- Całkiem przyjemna. Chciałabym cię przeprosić i podziękować... za to wszystko co dla mnie zrobiłeś.
- Nie masz za co przepraszać i dziękować. - uśmiechnął się do niej.
- Jak mogę ci to wynagrodzić? - podeszła do niego i stanęła przed nim, tak że różnica wynosiła kilka centymetrów.
Seweryn nic nie odpowiedział tylko ją pocałował.
Isa włożyła rękę pod jego koszulkę i ściągnęła ją z niego. Lampa oświetliła jego tatuaże, które zaparły dech w piersiach Isy.
- Są piękne, blizny...
- Skąd wiesz, że to blizny? Nie widać ich...
- Teraz już wszystko wiem - odsunęła się od niego o krok. Dotknęła jego przedramienia, gdzie miał wytatuowane skrzydełko motyla. Praktycznie nie wyróżniał się pośród innych, ale ona je dostrzegła.
Ściągnęła kurtkę i uchyliła szelkę sukni, pod którą kryła się druga połowa motyla.
- Może i nie pamiętam cię, ale wiem, że musiałeś być kimś ważnym w moim poprzednim życiu, że zakochałam się w tobie drugi raz.
- Już nikt nie zabierze mi ciebie - oznajmił i nagle przyszedł mu do głowy pewien pomysł. - Chciałbym... - zaciął się, nie wiedział czy nie jest za wcześnie - Chciałbym cię prosić, czy wróciłabyś ze mną do Warszawy? Może nie mam willi i ogromnego ogrodu...
- Myślę, ze Lili powinno wystarczyć tyle podwórka ile masz. - uśmiechnęła się i pocałowała go w usta, tak jakby robili to pierwszy i ostatni raz.
_____________________
Cześć :)
I dobrnęliśmy do końca. Mam nadzieję, że opowiadanie się spodobało :)
Już mam pewien pomysł na kolejne opowiadanie, ale chyba muszę sobie chwilę odpocząć od komputera, ze względu na stan zdrowia :) Przez problemy z głową, nie mogę długo siedzieć, a napisanie czegoś zajmuje chwilę czasu, nawet wtedy kiedy przychodzi mi pisanie z łatwością :)
Pozdrawiam Wszystkich gorąco!Buziaki ;*
P.S. Jeżeli wena będzie silniejsza od bólu głowy, to jakoś skleję zwiastun kolejnego opowiadania i dodam nową notkę :)
Ojejo <3 koniec był świetny, a ja już nie mogę się doczekać kolejnego opowiadania ;) ale zdrowie przede wszystkim, więc poczekam cierpliwie :)
OdpowiedzUsuń